dr Ćwiklińska mówiła, że:
1. (na nasz jęk o powtórzenie) nie może marnować kolejnej jednostki zajęć na coś co było robione
2. (na nasz jęk rozczarowania)na kolosie może być wszystko co do tej pory zostało zrobione bez weryfikacji hipotez, ale z kolei potem, gdy już robiliśmy zadania to używała zwrotu "proszę mówić jak to będzie takie pytanie może być na kolokwium"
3. na kolosa można przynieść sobie wzory czy rzeczony już kalkulator, takie tam, zabronione jest przyniesienie wykładów (lekki szmer zdziwienia)
4. mają być (teoretycznie) 3-4 zadania
5. z tego co dało się wyłapać ma być (oczywiście m.in) analiza parametrów struktury, charakterystyka asymetrii, skupienia, kwartyle, prawdopodobieństwo, przedziały ufności i za pewne jakieś super ukryte w zadaniach bonusy, których po części na wykładach nie było a były dorzucone, żeby jak pani dr mówiła "było co dziś robić na zajęciach"
a na zapytanie drugie: to trzeba przejrzeć co było, żeby móc z czystym sercem wyznać, że kompletnie się nic nie umie, ale do tego jakoś strasznie ciężko się zabrać, wiec lepiej nie ryzykować mówiąc na wyrost bo by trzeba dokona estymacji przedziałowej braku mojego skupienia

Muminki cię widzą. Muminki cię śledzą. Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą ;p